Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiersze z przysłowiami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiersze z przysłowiami. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 marca 2021

 Zapraszam wszystkich czytelników do wyrażania swojej opini o wierszykach. Pierwsze trzy osoby otrzymają książeczkę z dziewięcioma wierszami pt. "Nie dmuchaj w ul". Aby potwierdzić chęć otrzymania książeczki, proszę na maila   lidia.ewat@gmail.com

  wysłać nazwisko i adres, na który wysłać wierszyki. Proszę nie podawać adresu w "komentarzu", który bedzie dostępny dla wszystkich. Oczywiście wysyłka na mój koszt.
Wiersze, które znajdują się w "Nie dmuchaj w ul":

1. Lepsza moda czy wygoda?

2. Gdzie dwóch się bije, tm, trzeci korzysta.        

3. Kto sie wymądrza, ten sie wygłupia.

4. Skrzydlata plotka.

5. Szczęście w jadle - zaszczyt w sadle.

6. Bez pracy nie ma kołaczy.

7. Łakomstwo nie popłaca.

8. Nie mów drugiemu, co tobie nie miłe.

9. Nie dmuchaj w ul.




wtorek, 17 listopada 2015

Szczęście w jadle - zaszczyt w sadle

Wpadły wydry do łasicy,
patrzą, a ta sambę ćwiczy
i przed lustrem się wygina
niczym primabalerina.

- Co za widok – odchudzanie?
- A co zjadłaś na śniadanie?
- Taniec nic tu nie pomoże,
jedz mniej jajek głodomorze.

- A skąd mogą wiedzieć panie,
co dziś jadłam na śniadanie?
Przecież brzuch to nie zwierciadło –
nikt nie pozna co się jadło.

- Nie denerwuj się sąsiadko.
Wprawdzie sierść masz lśniącą, gładką,
lecz sadełka ci przybyło –
całą talię ci zakryło.

Ona w lustro już spogląda,
z każdej strony się ogląda:
tu wałeczek, tam oponka
i nie widać już ogonka.

- Cóż ja biedna zrobić mogę?
Jajkom oprzeć się nie mogę.
Kiedy zajrzę do kurnika,
każde w moim brzuszku znika.

Muszę zadbać o swe ciało,
więcej ćwiczyć, a jeść mało.
Jedna z wyder, mądra głowa,
rzekła – Zapamiętaj słowa:

„Kto pokłada szczęście w jadle,
tego cały zaszczyt w sadle.
Chcesz być zdrów i długo młody,
to mniej jedz – pij dużo wody”.


czwartek, 10 września 2015

Kto się wymądrza, ten się wygłupia

Chodzi po duktach ciekawska łania,
wszędzie zagląda, wszystkim się kłania.
Tego pouczy, tamtego zgani,
nikt nie ucieknie od porad łani.

Spotkała jeża. – Jabłko na grzbiecie?
Turlać przed sobą wygodniej przecież.
Jeż się obruszył i zmarszczył nosek:
- To moja sprawa jak jabłko niosę.

Potem zajrzała do kreciej norki –
kret właśnie liczył w komorze worki.
Wcisnąć kopytko w norkę próbuje –
a tu korytarz się obsypuje.

- Może pomogę? Liczę bezbłędnie.
- Nie, nie! Skończyłem – rzekł kret oględnie.
- Proszę wycofać się póki pora,
przecież dla pani za mała nora.

Łania odchodzi rozczarowana.
- Nie chcę narzucać się, proszę pana.
Nie korzystając z mojej pomocy,
będzie pan liczył worki do nocy.

Potem nad rzeką dziki spotkała.
Przez chwilę małe pilnować miała,
aby do wody nie powpadały,
której panicznie wszystkie się bały.

Gdy tylko locha w krzakach zniknęła,
za edukację dziczków się wzięła.
Zaraz je w rzece pływać uczyła –
omal jednego nie utopiła.

Zamiast przeprosić, rzekła do lochy:
- Nic się nie stało, po co te fochy?
Znam się na dzieciach, zaręczam pani,
nie znajdziesz lepszej ode mnie niani.

I tak codziennie wciąż się wtrącała,
każdemu dobrą radę dać chciała,
wszystko najlepiej zawsze wiedziała –
czy miała rację, czy też nie miała.

Wreszcie zwierzęta się zbuntowały,
do przemądrzałej list napisały:
„Reguła prosta, że aż osłupia –
kto się wymądrza, ten się wygłupia”.


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Nie dmuchaj w ul

Siedzi miś pod dębem,
patrzy sobie w górę.
Tak się w pień wpatrywał,
aż wypatrzył dziurę.

Coś z dziupli wystaje –
spostrzegł małe czułki,
a po chwili - rzędem
wyfrunęły pszczółki.

Wiadomo – gdzie pszczoły –
tam miodek słodziutki.
Już po pniu się wspina
łakomczuch malutki.

Pazurki wysunął,
wdrapał się do ula.
Wsadził nos do dziupli –
a tam rój pszczół hula.

Dmuchnął miś do ula,
miód sięga językiem –
pszczoły w nos go żądlą,
wiec ucieka z krzykiem.

Opuchnięty nosek
w strumyku ochłodził.
Odtąd wszystkie barcie
z daleka obchodził.

Zapamięta biedak,
że gdy ktoś w ul dmuchnie,
pszczoły się rozzłoszczą
i mu pyszczek spuchnie.


środa, 3 grudnia 2014

Gdzie dwóch się bije - tam trzeci korzysta

Dwa głodne kruki na sośnie siedzą
i okolicę uważnie śledzą.
Omal z gałęzi nie pospadały -
ser biały obok sosny ujrzały.

- Czy widzisz bracie tego człowieka?
Ciekawe, śpi, czy na kogoś czeka?
- Przy nodze kawał sera położył,
pewnie na deser sobie odłożył.

Na dwóch gomółka trochę za mała,
lecz na przekąskę będzie wspaniała.
- Musimy wykraść mu tę gomółkę,
później ze smakiem zjemy na spółkę.

Sfrunęły na dół, robią podchody.
Człowiek się ruszył, więc one w nogi.
Gdy znieruchomiał, znów się zbliżyły,
wokół człowieka czujnie krążyły.

Już prawie, prawie przy serze były,
ale ze strachu w bok odskoczyły,
bo człowiek nagle oczy otworzył
i tuż przy serze rękę położył.

Kruki na zmianę szczęścia próbują,
już pół godziny tak manewrują.
Znienacka, jeden minął człowieka, 
chwycił w dziób zdobycz, w niebo ucieka.

Drugi tuż zanim: - Bracie poczekaj!
Nic nam nie grozi, już nie uciekaj!
Goni kamrata, ślinkę przełyka,
lecz ten nie słucha, czym prędzej zmyka.

Już miał się ukryć przed brata wzrokiem,
lecz ten go dopadł tuż nad potokiem.
ser mu wyrywa, bije skrzydłami,
próbuje sięgnąć ser pazurami.

Tak się w powietrzu szarpią, szturchają,
że obaj z dziobów ser wypuszczają.
Spadła gomółka tuż koło dzika
i w okamgnieniu w brzuchu mu znika.

Zanim się kruki zorientowały,
z sera okruszki tylko zostały.
Stara to prawda i oczywista:
gdzie dwóch się bije – trzeci korzysta.


sobota, 15 lutego 2014

Leniwy kot, czyli bez pracy nie ma kołaczy

Znudziła się kotu praca,
leży, oczami przewraca,
zamiast polować na myszy,
udaje, że ich nie słyszy.

Policzył już kołki w płocie,
poluje na muchy w locie,
podgląda w kurniku kury
i czyści sobie pazury.

Trochę kurczaki postraszył,
potem na stryszku się zaszył,
wtulił się w starą pierzynę
i drzemał prawie godzinę.

Gdy przyszła pora obiadu,
pognał do miski - dał czadu.
Niestety, obszedł się smakiem
- głodny, wycofał się rakiem.

Zajrzał do krowy w oborze -
zlituje się nad nim może.
- Łaciata, daj trochę mleka.
- Nic z tego, idź do człowieka.

Skarży się wszystkim dokoła
- Na obiad nikt mnie nie woła,
gospodarz karmi zwierzęta,
a o mnie już nie pamięta.

Gdy koło stajni przechodził
i rozżalony zawodził,
usłyszał wałkoń od klaczy:
- Bez pracy nie ma kołaczy.

Kot myśli: „Ona ma rację,
zasłużę dziś na kolację.”
Po chwili jest już w stodole,
Wypędza myszy na pole.

sobota, 9 listopada 2013

Kaczki plotkarki

Nad brzegiem rzeki
kaczki siedziały
i wszystkich wokół
obgadywały.

- Ależ ta czapla
jest całkiem siwa!
- A tamten łabędź
wciąż głową kiwa.

- Popatrzcie siostry
na tego nura,
jaka u niego
mina ponura.

- A ta gromada
wróbli krzykaczy?
- Przecież to męka
dla uszu kaczych.

Wszyscy słyszeli
o czym mówiły,
więc się w południe
ptaki zmówiły.

Kiedy słoneczko
mocno przygrzało,
kaczkom z gorąca
pić się zachciało.

Gdy już do wody
nogi wkładały,
zewsząd donośny
śmiech usłyszały.

- O patrzcie! Kaczki!
- Jak wypłowiały!
- Jak się kołyszą
na nóżkach małych!

Na te docinki
kaczki zdębiały.
Złośliwość ptaków
w mig zrozumiały.

Bocian z wysoka
popatrzył na nie
i zasmucony
wygłosił zdanie :

- Zanim coś powiesz,
pomyśl przez chwilę,
nie mów drugiemu,
co tobie nie miłe.


poniedziałek, 4 listopada 2013

Łakomstwo nie popłaca

Stoi krowa na wygonie
i podgląda byczka.
- Co ten mały tak rozrabia?
- Chyba dam mu pstryczka.

Zamiast wodę pić z poidła,
wlazł tam z kopytami,
rozbryzguje wokół wodę,
chlapie bąbelkami.

Gdy znudziła mu się woda,
przed karmidłem stanął,
spuścił głowę i różkami
z całej siły walnął.

Wyleciała kukurydza,
ziemniak, marchwi wiązka,
aż mu poleciała ślinka
- to dobra przekąska.

- Nie jedz tego – mówi krowa,
lecz on jej nie słucha,
w mgnieniu oka zdobycz znika
w brzuszku łakomczucha.

Przez czas jakiś było dobrze,
wkoło biegał, psocił.
Nagle brzuszek go rozbolał,
aż się cały spocił.

Krowa brzuszek mu masuje,
a on chory leży.
- Ostrzegałam, że tych warzyw
jadać nie należy.

Wszak wiadomo - dla malucha
tylko mleko krowie,
a najlepiej jeszcze ciepłe
- najlepsze na zdrowie. 

niedziela, 6 października 2013

Muchy w nosie

Po osiedlu chodzą słuchy,
że Staś miewa w nosie muchy.
Myślą w piaskownicy dzieci:
-Jak do nosa mucha wleci?

Mucha duża, nosek ciasny,
każde sprawdza nosek własny.
Tylko Stasio, nadąsany,
strzela fochy koło ściany.

Mała Krysia prawie płacze.
- Sama sobie nie zobaczę.
Jak najszybciej popędziła,
by jej mama nos sprawdziła.

W piaskownicy poruszenie,
mamy robią dochodzenie.
Kiedy już się dowiedziały,
to ze śmiechu aż płakały.

- Bez paniki drogie dzieci,
mucha w nosek wam nie wleci.
Tak określa się człowieka,
który gniewa się, narzeka.

Malce niby uwierzyły,
grzeczne nagle się zrobiły,
lecz wciąż Stasia podglądają,
czy gdzieś muchy nie latają.

piątek, 4 października 2013

Komu w drogę, temu czas

Pod modrzewiem szarak siedzi,
okolicę pilnie śledzi.
Nie ma nawet z kim pogadać,
chyba musi sprawę zbadać.
Wszyscy nagle zabiegani,
pędzą gdzieś jak opętani.
Mówią: - Nie zatrzymuj nas.
- Siedź zającu, jak masz czas.

Przechodziły obok kaczki,
a przed sobą pchały taczki.
Zając pędzi im naprzeciw,
chce powozić kacze dzieci.
Te na chwilę przystanęły.
- Wozić dzieci nie będziemy.
Ukłoniły się mu w pas.
- Komu w drogę temu czas.

Z zagajnika wyszedł Bury,
wielki prawie jak dwie góry.
Szarak objął go za nogę.
- Misiek, chodź poćwiczyć jogę.
- Dziś nie mogę, może jutro,
idę w rzece czyścić futro.
Zza drzew słychać jego bas:
- Komu w drogę, temu czas.

Potem były dziki, łanie,
żadne nawet nie przystanie.
Zając nudzi się okrutnie,
chyba sobie drzemkę utnie.
Pół dnia towarzystwa szukał,
tu zagadał, tam zapukał.
Jakby zmówił się dziś las,
sam zajączek cały czas.

Po południu, nad kartami,
trzy zwierzęta się zebrały.
Chciały w brydża sobie pograć
lecz czwartego muszą dobrać,
- Zając, siadaj na czwartego.
-Nie mam czasu, więc nic z tego!
I w podskokach ruszył w las.
- Komu w drogę temu czas.