poniedziałek, 4 listopada 2013

Łakomstwo nie popłaca

Stoi krowa na wygonie
i podgląda byczka.
- Co ten mały tak rozrabia?
- Chyba dam mu pstryczka.

Zamiast wodę pić z poidła,
wlazł tam z kopytami,
rozbryzguje wokół wodę,
chlapie bąbelkami.

Gdy znudziła mu się woda,
przed karmidłem stanął,
spuścił głowę i różkami
z całej siły walnął.

Wyleciała kukurydza,
ziemniak, marchwi wiązka,
aż mu poleciała ślinka
- to dobra przekąska.

- Nie jedz tego – mówi krowa,
lecz on jej nie słucha,
w mgnieniu oka zdobycz znika
w brzuszku łakomczucha.

Przez czas jakiś było dobrze,
wkoło biegał, psocił.
Nagle brzuszek go rozbolał,
aż się cały spocił.

Krowa brzuszek mu masuje,
a on chory leży.
- Ostrzegałam, że tych warzyw
jadać nie należy.

Wszak wiadomo - dla malucha
tylko mleko krowie,
a najlepiej jeszcze ciepłe
- najlepsze na zdrowie. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza