Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże i przygody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże i przygody. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 kwietnia 2014

Wielkanocna przygoda

Wielkanocne stygną babki
i mazurek, sernik gładki.
Myszy zapach już zwęszyły,
po frykasy wyruszyły.

Gdy się tylko posiliły,
nowy żarcik wymyśliły.
Niespodziankę kwoce zrobią
i jajeczka jej ozdobią.

Kiedy tylko wyszły kury,
wyskoczyły z mysiej dziury,
wszystkie jaja pomazały
i w stodole się schowały.

Wraca kwoka, w gnieździe siada,
a tu z gniazda coś wypada.
Delikatne słychać trzaski,
a po chwili, piskląt wrzaski.

Kwoka patrzy jak zaklęta
- wylęgają się kurczęta.
Gdy skorupki popękały,
wszystkie kury osłupiały.

Pierwszy w paski, drugi w ciapki,
trzeci w kratkę, czwarty w kwiatki.
Po podwórku paradują,
skrzydełkami wymachują.

Różnobarwne łebki mają,
czuprynami potrząsają.
Kolorowe jak pisanki,
juz w kaczuszkach mają fanki.

Krzyknął kogut: - Kukuryku!
Co za czary w tym kurniku?!
- Każdy kurczak żółty będzie,
zaraz mi tu stanąć w rzędzie!

- Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty,
po kolei marsz do kwarty!
W kwarcie zimna woda była,
wszystkie plamki z piórek zmyła.

W słońcu puszek wysuszyły,
teraz wszystkie żółte były.
Myszy trochę zawiedzione.
- Jak to? Żarty już skończone?

Nie. Już łapki zacierają,
nowy obiekt żartów mają.
Poszły figle płatać kotu,
który drzemał koło płotu.


sobota, 22 lutego 2014

Bajka o kocie w butach

Przyszedł kot do szewca
sprawić sobie buty.
Szewc się w duchu śmieje:
- Będzie kot podkuty.

- Jakie szyć będziemy?
- Mają być ze skóry,
wysokie, lecz luźne,
z miejscem na pazury.

Najlepiej czerwone,
z solidnym obcasem,
żeby mi nie odpadł,
gdy stepuję czasem.

Wziął szewc z łapy miarę,
kazał przyjść we wtorek.
Przyszedł kot po buty,
ze sobą ma worek.

Postawił wór z boku,
buciki przymierza.
Jest zadowolony
zapłacić zamierza.

Pyta się więc szewca:
- Ile się należy?
Szewc liczy na palcach:
- Czterdzieści halerzy.

- Dlaczego tak drogo?-
pyta kot zdębiały -
inni płacą cztery,
czyżby tak zdrożały?

- Dla innych jest cztery,
dla ciebie czterdzieści.
Kot chce w butach chodzić,
w głowie się nie mieści.

Kot wąsem pokręcił
na takie gadanie.
- Zaraz mu odpłacę
za to poniżanie.

Wziął do łapy worek,
odwiązał, potrząsnął
i czterdzieści myszy
na izbę wytrząsnął.

Szewc mało nie zemdlał
i na zydel wskoczył,
srodze zaskoczony,
zrobił wielkie oczy.

- Zabierz te szkodniki,
bo skórę kąsają,
przecież na te buty
klienci czekają!

Kot znów pyta szewca:
- Ile się należy?
Szewc wyszeptał tylko:
- Daj mi pięć halerzy.

- To uczciwa cena,
na to przystać mogę,
a te głodne myszy
traktuj jak nagrodę,

- Zabierz wszystkie myszy -
szewc prosi błagalnie
- jeśli je zostawisz,
pewnie skończę marnie.

Kot się ulitował,
tylko palcem pstryknął,
a już mysi orszak
na dnie wora zniknął.

Wyszedł w nowych butach,
wędrował po świecie
i w jakimś królestwie
spotkał chłopskie dziecię.

A że był przebiegły,
z chłopca zrobił króla.
Dostał złote buty
i po balach hula.


niedziela, 17 listopada 2013

Ślimak

Bez pospiechu, powolutku
chodzi ślimak po ogródku.
- Co bym zjadł dziś na śniadanie?
A na obiad? Drugie danie?

Obok rosły pomidory,
trzy sałaty, kalafiory
i malina już czerwona,
owocami oblepiona.

Tyle warzyw tuż pod bokiem,
a on w lewo łypie okiem,
tam po płocie groszek pnie się,
wiatr nęcący zapach niesie.

Dla ślimaka, fakt niezbity,
groszek – przysmak wyśmienity.
Ślimak czułki wyprostował,
w stronę płotu powędrował.

Szedł już chyba z pół godziny,
ledwie doszedł do maliny.
Tam spotkały go stonogi.
- Dokąd idziesz brzuchonogi?

- Chcę zjeść groszek na śniadanie,
więc się spieszę, drogie panie.
-Może zawróć póki pora
i posmakuj pomidora?

On udaje, że nie słyszy,
idzie dalej, ciężko dyszy
i mozolnie prze do przodu,
w brzuchu już mu burczy z głodu.

Wychyliła się dżdżownica,
za nią wyszła gąsienica.
- Panie ślimak już południe,
przecież pan nam w oczach chudnie.

Myśli ślimak: - Mają rację,
może zdążę na kolację?
Przecież ja już ledwo dyszę -
i zawrócił tam, skąd przyszedł.

Od tej pory biedaczysko
zjada to, co rośnie blisko.
Nieraz groszek mu się przyśni,
lecz wędrować ani myśli.

środa, 2 października 2013

Spotkanie na morzu

Uciekają szprotki, śledzie,
kto żyw chowa się w głębinie.
Po błękitnej tafli morza
kuter z siecią ku nim płynie.

Kuter szybki, sieć olbrzymia,
gdzie się schroni brać podwodna?
Na pokładzie szyper groźny
i załoga bardzo głodna.

- Hej, rybacy, wszyscy razem,
z lewej burty rzucać sieci,
tam gdzie woda aż się mieni,
wprost w ławicę lśniących śledzi.

Już ładownia pęka w szwach,
na pokładzie pełne skrzynie,
a on wciąż nienasycony
za rybami ciągle płynie.

Nagle morze zakipiało,
to są jakieś czary chyba
- szyper, tuż przed dziobem łajby,
ujrzał oko wieloryba.

- Panie szyper, płyń pan z wiatrem,
jeśli nie chcesz skończyć na dnie,
bo jak machnę raz ogonem,
twa łupina się rozpadnie.

środa, 25 września 2013

Tańczmy matelota

Rudy bosman przytupuje,
szantymena obserwuje,
ten nie czeka na zachętę,
pierwsze słowa intonuje.

Młody junga kości chwyta

i klekotać już zaczyna,
a po chwili, coraz głośniej,
dźwięcznie gra im koncertyna.


     Hej, ho! Hej junacy!
     Hej, ho! Hej do pracy!
     Hej ho! Wszyscy razem -
     pali się robota.

    Hej, ho! Hej, junacy!
    Hej, ho! Hej po pracy!
    Hej, ho! Wszyscy razem
    tańczmy matelota.

Gdy na morzu sztorm szaleje
albo wkoło martwa cisza,
każdy majtek może liczyć
na swojego towarzysza.

Tu największy maminsynek
przy robocie w mig zhardzieje
i największy zabijaka
w czasie rejsu spokornieje.

A gdy wachta już skończona 
i okrętem wiatr nie miota,
nikt nie zmyka do kajuty,
wszyscy tańczą matelota.

     He, ho! Hej junacy!
     Hej, ho! Hej do pracy!
     Hej, ho! Wszyscy razem,
     pali się robota.

     Hej, ho! Hej junacy!
     Hej, ho! Hej po pracy!
     Hej, ho! Wszyscy razem
     tańczmy matelota.


czwartek, 19 września 2013

Piraci pasjonaci

My piraci, pasjonaci,
mapa to nasz znak.

Odnajdziemy każdą wyspę,
zatopiony wrak.


Nie będziemy zbójowali,
po co nam ten stres.
Wszystkie wyspy przeszukamy,
aż po morza kres.

            Hej, piraci!
            Hej, kamraci!
            Płyńmy razem w świat,
            tam gdzie sławny Barbarossa
            w skale ukrył skarb.  
           
            Hej, piraci!
            Hej, kamraci!
            Miło płynie czas,
            gdy rozświetla nocną flautę
            srebrnych monet blask.

Bryg  po falach szybko sunie
by dogonić świt,
Wyspa Dębów coraz bliżej,
zdziwi się sam Kidd.

Róża wiatrów  nam wskazuje
afrykański brzeg,
tam gdzie groźny, łysy Black Bart
złota swego strzegł.
           
            Hej, piraci!
            Hej, kamraci!
            Płyńmy razem w świat,
            tam gdzie sławny Siwobrody
            w skale ukrył skarb.  
           
            Hej, piraci!
            Hej, kamraci!
            Miło płynie czas,
            gdy rozświetla nocną flautę
            brylantowy blask.

My piraci, pasjonaci
przemierzamy świat.
Dla nas ważna każda mapa,
ważny każdy ślad.
           
            Hej, piraci!
            Hej, kamraci!

            Miło płynie czas,
            gdy rozświetla nocną flautę


            złotych kolii blask.
           
            Hej, piraci!
            Hej, kamraci!
            Skarby ukryć czas,
            tak, by inni pasjonaci
            nie okradli nas.



poniedziałek, 16 września 2013

Piracki skarb

Skrzynie pełne złota,

cieszą się piraci,
bo kto nie szmugluje,
ten się nie wzbogaci.

Niecierpliwi  wielce
zbierają się w grupy.
-Panie kapitanie,
czas podzielić łupy!

ref.   Temu talar, temu trzy,
         temu sznur diamentów.
         Przy podziale będzie młyn,
         nie ma sentymentów.

        Temu perła, temu trzy,
         temu śni się rubin,
         tamten za brylantów blask
         kamrata by złupił.

Na piracką wyspę
już okręt zawraca,
wiatr im dopisuje,
przy żaglach wre praca.

Na piracka nutę
wszyscy podśpiewują,
zaraz spod pokładu
cacka wyładują.

re.     Temu talar, temu trzy,
         każdy oszukuje,
         już chwycili się za łby,
         nikt nie ustępuje.
         Temu perła, temu trzy,
         przewracają skrzynie.
         Nagle... bałwan wszystko zmył,
         skarb do morza płynie.

Na pokładzie cisza,
wszyscy oniemieli,
skarb tonie w głębinie,
tyle go widzieli.

ref.   Temu łezka, temu trzy,
         spływa po polikach,

         nie zostało im już nic, 
         wszystko w głębi znika.
           
         Ech piraci, szkoda łez,
         świat jest pełen przygód.
         Po co wam ten cały blichtr,
         gdy nie macie wygód.
           

piątek, 13 września 2013

Cztery stokrotki

Cztery stokrotki, ciekawe Świata,
którym znudziło się być kwiatami,
postanowiły opuścić łąkę -
od dzisiaj będą marynarzami.

Ochoczo wzięły się więc do pracy
i zbudowały sobie łódeczkę,
którą zepchnęły z wielkim mozołem
w przepływającą opodal rzeczkę.

Rzeczki, wiadomo, płyną ku morzu,
potem Ocean i koniec Świata.
Nie pomyślały nasze stokrotki,
że to zbyt długa podróż dla kwiata.

Słońce karmiło je promieniami,
rzeka dawała im słodka wodę,
lecz gdy porwała je morska fala,
szybko straciły blask i urodę.

I nim się same zorientowały,
dał znać o sobie brak słodkiej wody.
Już się zmieniały w suche źdźbła trawy,
gdy wiatr im przywiał trochę ochłody.

Los się uśmiechnął do podróżników,
deszcz skropił czoła, wiatr pchał łódeczkę
i już wieczorem, trochę nieświeże,
trafiły prosto na swoją rzeczkę.

Już nigdy więcej nie chciały zmiany,
szczęśliwie żyły sobie na łące
i przestrzegały przed  podróżami
wszystkie rośliny wokół rosnące.