czwartek, 10 września 2015

Kto się wymądrza, ten się wygłupia

Chodzi po duktach ciekawska łania,
wszędzie zagląda, wszystkim się kłania.
Tego pouczy, tamtego zgani,
nikt nie ucieknie od porad łani.

Spotkała jeża. – Jabłko na grzbiecie?
Turlać przed sobą wygodniej przecież.
Jeż się obruszył i zmarszczył nosek:
- To moja sprawa jak jabłko niosę.

Potem zajrzała do kreciej norki –
kret właśnie liczył w komorze worki.
Wcisnąć kopytko w norkę próbuje –
a tu korytarz się obsypuje.

- Może pomogę? Liczę bezbłędnie.
- Nie, nie! Skończyłem – rzekł kret oględnie.
- Proszę wycofać się póki pora,
przecież dla pani za mała nora.

Łania odchodzi rozczarowana.
- Nie chcę narzucać się, proszę pana.
Nie korzystając z mojej pomocy,
będzie pan liczył worki do nocy.

Potem nad rzeką dziki spotkała.
Przez chwilę małe pilnować miała,
aby do wody nie powpadały,
której panicznie wszystkie się bały.

Gdy tylko locha w krzakach zniknęła,
za edukację dziczków się wzięła.
Zaraz je w rzece pływać uczyła –
omal jednego nie utopiła.

Zamiast przeprosić, rzekła do lochy:
- Nic się nie stało, po co te fochy?
Znam się na dzieciach, zaręczam pani,
nie znajdziesz lepszej ode mnie niani.

I tak codziennie wciąż się wtrącała,
każdemu dobrą radę dać chciała,
wszystko najlepiej zawsze wiedziała –
czy miała rację, czy też nie miała.

Wreszcie zwierzęta się zbuntowały,
do przemądrzałej list napisały:
„Reguła prosta, że aż osłupia –
kto się wymądrza, ten się wygłupia”.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza