czwartek, 13 marca 2014

Siała Babcia mak

Chciała Babcia zasiać mak,
ale nie wiedziała jak.
Robić dołki czy też nie?
Jedną grządkę czy też dwie?
Po ziarenku, czy po dwa?
Ot, dylemat Babcia ma.

Gdy dumała jak mak siać,
nagle zaczął wietrzyk wiać.
Dmuchnął w miskę mocno tak,
że wokoło rozwiał mak.
Pusta miska, a gdzie mak?
Na dnie tylko jakiś kłak.

- Ach nicponiu, oddaj mak,
wszak nieładnie broić tak!
Wzięła Babcia w rękę kij.
- Bij psotnika kiju, bij!
Macha kijem, wzbija kurz,
lecz wietrzyka nie ma już.

Minął miesiąc, może nie,
Babcia w kuchni krząta się.
Patrzy w okno. – Czy ja śnię?
Może ktoś uszczypnie mnie!
Klaszcze w ręce, oczy trze,
po policzkach szczypie się.

Purpurowych pąków grad
pokrył grządki, klomb i sad.
Cały ogród w makach jest.
Myśli Babcia: - Co za gest,
chyba wiem skąd wzięły się.
Zaskoczyłeś wietrze mnie.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza