niedziela, 26 czerwca 2016

Bal u Biedronek

Nocą na leśnej polanie                     
gwar słychać i świerszczy granie.  
Biedronki bal wyprawiły                  
i wszystkie chrząszcze sprosiły.        

Świetliki mrok rozpraszają,
Biedronki nektar rozdają,
sadowią się goście wkoło,
muzycy grają wesoło.

Pasiasty Flisak z Pływakiem
na kijku siedzą okrakiem.      
Odnóża w kałuży moczą,      
poważne rozmowy toczą.     

Kozioróg, zwany Dęboszem,
udaje, że jest doboszem                    
i ogromnymi czułkami                       
o tułów gra jak pałkami.                    

Kołatek obok przycupnął,
leżący patyczek chrupnął,
a patyk, niczym sprężyna,
skacze i krzyczeć zaczyna.

Tycz Cieśla tak się wystraszył,
że pod kamieniem się zaszył,
na cały głos lamentował,
jakby ktoś drzewo piłował.  

Brać cała się oburzyła,
bo noga to chrząszcza była.
- Gaf takich się nie wybacza!
- Pomylić z kijem Rębacza?!

Bronić się winny próbuje,
lecz wciąż go ktoś przekrzykuje:
- Kamrata gryźć?! Kto to słyszał?!
- Znieważyć tak towarzysza?!

I tak od słowa do słowa –
już awantura gotowa.
Jedni Kołatka chcą bronić,
drudzy chcą z łąki przegonić.

Tak się zaciekle kłócili,
że prawie się nie pobili –
tymczasem Rębacz z Kołatkiem
uciekli z łąki ukradkiem.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza